LOUIS
Zaprowadziłem ich z powrotem. Moje kończyny nadal bolały i pragnąłem wrócić do domu. Jednak
najpierw musiałem wrócić do mojej drużyny. Przeczesałem palcami włosy, a pot na
mojej dłoni kleił się.
- Zaraz wracam – krzyknąłem do Harry’ego, który
próbował odnaleźć El, krzycząc jej imię. Niestety nie uzyskał żadnego odbioru z
korytarzy. Niestety. Pozwól jej z tym irlandzkim dziwakiem spłonąć w ciemnym
korytarzu. Jej problem.
Przyśpieszyłem kroku, aż w końcu zacząłem biec.
Boisko było coraz bliżej, krzyki fanów były coraz głośniejsze. Mój brzuch wciąż
bolał, gdy wdychałem i wydychałem powietrze.
- Oh Tommo, tutaj jesteś. Wszystko w porządku? –
Liam podbiegł do mnie i jego silne ramie oplotły moje krzyże.
- Hej, tak jest już dobrze – wychrypiałem w jego koszulkę
– Czy my…?
- Tak, wygraliśmy Louis! Jesteśmy zwycięstwami ligi
Mistrzów! Wyobraź to sobie! Zrobiłem to dla rodziny, ty również…!
- Ah tak, teraz czeka nas wakacyjna przerwa –
uśmiechnąłem się spoglądając na niego .
- Nie wierze, że to się udało. Sprawiasz, że
wygrywamy Louis! – uśmiechnął się szeroko i poklepał 21+mnie po ramieniu –
Chodź, w przeciwnym razie to Sam będzie na rękach wszystkich, jako zastępca
kapitana niósł trofeum. Popchnął mnie przed siebie, aż poczułem trawę pod
stopami. Pobiegłem razem z Liamem przed trybuny śmiejąc się, gdy fani po prostu się darli. Zerknąłem na strefę VIP
i zdałem sobie sprawę, że przybyła nawet królowa ze swoją rodziną. Była tutaj,
by dopingować nas.
Mój trener Roger, podbiegł do mnie i objął jak Liam wcześniej, swoimi ramionami. –
Dziękuje Louis, pokazałeś klasę, jestem z ciebie dumny- uśmiechnął się i
spoglądając na mnie badawczo – Jak się masz? Gdybym miał oceniać, twój nos nie
wygląda za dobrze. Znów krwawi. – skrzywiłem się i dotknąłem mojej twarzy.
Częściowo czerwona ciecz kapała z moich palców.
- Oh – mruknąłem i wziąłem paczkę chusteczek
higienicznych, którą mi podawał – Dziękuje.
Później ruszyłem dalej, by uścisnąć wiele
politycznych dłoni. Wszyscy gratulowali mi naszego zwycięstwa i życzyli
szybkiego powrotu do zdrowa.
Jedna czarnowłosa kobieta uśmiechnęła się do mnie i
zdałem sobie sprawę, że była to księżna Kate – Gratulację Louis – powiedziała i
przyciągając mnie do delikatnego uścisku.
- Bardzo dziękuje – uśmiechnąłem się i nagle cała
pozostała nienawiść do Jenkinsa uleciała. – Bylibyśmy zaszczyceni, gdybyś
odwiedził nas w pałacu – powiedział książę William mrugając w moją stronę.
Wcześniej również był piłkarzem. Jednak to było dawno temu. Gdy miałem siedem
lat, byliśmy jednym klubie. Teraz jednak nasza znajomość podupadała.
- Bardzo chętnie – trąciliśmy się przyjaźnie.
- Tommo , czas najwyższy! – krzyczy Sam na przodzie
ściskając szybko dłoń królowej Elizabeth, zanim udaje się do mojej drużyny,
która głośno krzyczała z fanami. Oparłem się o barierkę i spojrzałem. Dużo osób
skakało i krzyczało nasze imiona. Uśmiechnąłem się, gdy zobaczyłem plakaty.
Jakie piękne było być częścią footbollowego życia.
Nagle ktoś poklepał mnie po ramieniu. Odwróciłem się
i zobaczyłem drużynę i Rogera, który uśmiechając się wskazywał na trofeum.
Skinąłem głową i sięgnąłem po niego.
Zimny metal przygiął do mojej skóry, ciężko było mi utrzymać puchar w
dłoni. Wróciłem i spojrzałem wyczekująco na tłum.
- Zrób to w końcu – zaśmiał się Sam. Spojrzałem
przez chwilę na niego, następnie na trawię i uniosłem ramię do góry. Gorące
słońce bawiło się promieniami na trofeum, a tłum wariował. Wspaniałe uczucie!
LISI
Pełna niepokoju otworzyłam oczy. Zdawało mi się, że
wieki przespałam na ramieniu Nialla. Jednak było to tylko parę minut. Powoli
rozprostowałam się i wstałam. Moje nogi bolały mnie od leżenia tak samo jak
moje plecy. Podreptałam wzdłuż korytarza, aby go zobaczyć gdzie, jak długo
musielibyśmy wracać. Jednak i tutaj było ciemno
i wszystko wyglądało tak samo. Ponuro odwróciłam się, ale widziałam tylko
czarną głębie. Fantastycznie! Teraz całkowicie się zgubiłam i na dodatek nie ma
przy mnie Nialla. Przestraszona
odwróciłam się powrotem, ale miałam teraz wrażenie, że wszystko wyglądało inaczej.
- Niall? Gdzie jesteś? – krzyczałam na cały głos zatrzymując się. Tutaj w
środku było coraz zimniej i moje nogi
pokrywała gęsia skórka.
Westchnęłam, a kilka łez wypłynęło z moich oczu i
spłynęło po policzku. Musiałam być daleko od boiska ponieważ krzyki fanów
zniknęły. Tylko jęk rozbrzmiewał w niskich i długich korytarzach.
LOUIS
Kładę ręcznik na szyi i wycieram pot. Teraz musiałem
udać się gdzieś indziej, gdzie wszyscy inni czekali.
W dobrym nastroju przemierzałem ostatnie korytarze,
z daleka zauważając że moi przyjaciele siedzieli w kawiarni. Liam przyszedł ze
mną i słyszałem jego regularny oddech. Zanim otworzyłem drzwi, ktoś na mnie
wpadł. Zszokowany krzyknąłem i odwróciłem się.
- Oh, tak … tak mi … przykro Louhu – wydyszał
wyczerpany Niall i zaciągnął się powietrzem pocierając swoje czoło – ale
zgubiłem Lisi.
Wściekły zmarszczyłem czoło. – No i? Co ja mam do
tego? To TWOJA przyjaciółka.
Zignorował moje podkreślenie. Najwyraźniej pogodził
się z tym, że nigdy nie zostaniemy przyjaciółmi.
- Ale znasz to miejsce.
- Chodź już Tommo, pójdę z Irlandczykiem na dwór, a
ty i reszta przyjaciół poszukajcie dziewczyny, okay? – wtrącił się Liam.
- No, dobra- mruknąłem i energicznie rzuciłem swoim ręcznikiem w
Niallera.
- Powiedz mi, byłeś za naszymi przeciwnikami,
ponieważ pochodzisz z Irlandii, czy może dlatego, że Louis jest taki agresywny
wobec ciebie? – zapytał Liam Nialla jakbym już tam nie istniał.
- Haha, nie, my nie rozumiemy się za dobrze – Niall
roześmiał się ponownie, jego głośny śmiech przywoływał u mnie odruch wymiotny.
(A/N: (od autorki niemieckiej): tak naprawdę tak nie
jest. Kocham śmiech całej piątki, jednak tutaj musiałam to tak napisać)
- Ale powiedz, byłeś za nimi? – Liam był nieugięty.
- Umm, nie… no dobra może trochę – dodał Niall.
Liam w końcu roześmiał się dźwięcznie w moich uszach
dopóki dźwięk nie został pochłonięty przez korytarz. Światło było wyłączone już
w piątym korytarzu i powoli sądziłem, że nie jestem wstanie odnaleźć El. Nagle
jednak usłyszałem ciche jęki.
- El? Elisabeth Styles? – krzyknąłem i
przyśpieszyłem kroku. Pomyślałem, że nawet gdyby Niall nie poprosił mnie o
poszukanie jej i tak bym to zrobił.
- El? – mój głos odbił się. Skowyt ucichnął. Nie!
Jak ja ją teraz znajdę?! – El?!
- Louis? – nagle powróciło, ona była blisko, gdzieś
w mojej okolicy.
- Gdzie jesteś? – krzyknąłem.
- Tutaj! – odkrzyknęła. Spojrzałem na zakręt i
zobaczyłem niewielką tworzącą się postać. To był tylko czarny cień, i właściwie
byłem pewny, że była nim El.
Jednak obraz powrócił. Jej i Nialla. Całujących się.
Miałem ochotę ją przed nim obronić. Chciałem ją mieć po swojej stronie. Jednak
ten czas nigdy już nie powróci. Może coś sobie wmawiałem. Może kochałem ją jeszcze trochę, lecz teraz ona miała
Nialla, a ja moją karierę. Musiałem znaleźć kogoś innego.
Bez trudu chwyciłem ją pod ramiona i podniosłem.
Jakby łyk wody poczułem na moim ramieniu.
- Powiedz, płakałaś? – zapytałem tak chłodno jak
tylko potrafiłem.
- Ja.. nie. – Ale jej głos zadrżał zdradzając ją.
- Jestem tutaj teraz, więc już nie rycz –
powiedziałem ostro i ruszyłem z nią na ramieniu przez korytarz.
- Więc zostaw mnie w spokoju, jeśli masz z tym
problem – fuknęła wykręcając się. Natychmiast ją upuściłem. Tak nagle, że El
nie spodziewała się tego i krzyknęła cicho z bólu. We wnętrz czułem się źle, że
ją zraniłem, ale teraz musiałem przegryźć.
Musiałem przeobrazić się w innego, nowego Louisa i będzie najlepiej gdy
nim pozostanę. Bezuczuciowy i konsekwentny.
Bez słów przeszedłem obok niej i spuszczając wzrok.
- Louis, co to ma być? – jej głos był zakłopotany.
- Co niby? – wymamrotałem fałszywie.
- Parę godzin temu świetnie się dogadywaliśmy, a
teraz znów jesteś wobec mnie arogancki! Myślałam, że chcesz, po tym śmiesznym i
niepotrzebnym czasie, jak to powiedziałeś, znów być przyjaciółmi.
- Nie można nieograniczoną ilość przyjaciół –
powiedziałem nie spowalniając tempa.
- Co masz na myśli?
- Niall przyszedł, więc pójdę. – w końcu dotarliśmy
do holu i pchnąłem szklane drzwi. Na zewnątrz rozradowany Harry objął mnie
przyjacielsko.
<3
całuski dla was.
świetny rozdział, czekam na następny :)
OdpowiedzUsuń@flayalive
No i Lou dupek powrócił ;))))))
OdpowiedzUsuńRozdział świetny <3
@lovju69
To sie porobilo....
OdpowiedzUsuńI znowu wrocil dupek Lou.
Cos mi sie wydaje, ze bedzie ciekawie.
Swietny rozdzial
Czekam nn ;)
@andrejjj99