poniedziałek, 9 czerwca 2014

Rozdział 2

Stał tam. Ten, którego przez ostatnie miesiące mogłam zobaczyć tylko na plakatach.  Największy sukces angielskiej drużyny powrócił do miasta. Pojawił się dokładnie przede mną z uśmiechem. Jak gdyby nic, jakby nic nie było.
- Harry, niestety muszę już iść – stwierdziłam i ruszyłam szybko do drzwi kawiarni. Poczułam dłoń na ramieniu, która mnie zatrzymała.
- Czemu już idziesz? – zapytał tym głosem, który tak kochałam.
- Moja mama… - zaczęłam machając ręką. Zrozumiał.
- Co u ciebie? – znów uśmiechnął się. Ten uśmiech doprowadzał mnie do szaleństwa. Czy on nie mógł wyglądać jak każdy człowiek na świecie? Bez wiecznie sztucznego uśmiechu, który ukazują wszyscy celebryci przed kamerami. Ale… oh, on jest przecież sławą. Jak mogłam o tym zapomnieć?!
- Dobrze – odpowiedziałam. Tak, do pewnego momentu było doskonale. Miałam zapomnieć o tym głupku i na nowo się zakochać, ale NIE.  Nagle ten bufon musiał się skądś pojawić!
- To świetnie – odrzekł. I… uśmiechnął się. Nagle podbiegł mały chłopczyk.
- Jesteś Louisem Tomlisonem? – jego oczy były ogromne. Prawdopodobnie był zagorzałym fanem piłki nożnej.
- Do kiedyś… – powiedziałam tylko pokazując na kolej i zostawiłam go samego.

Za tydzień razem z Harry kończymy osiemnaście lat. Planowaliśmy wielką imprezę, w końcu osiemnastkę ma się raz w życiu. Nasza mama pozwoliła nam nawet zorganizować przyjęcie w domu. Teraz odkąd miała faceta, wydawała się bardziej wyluzowana i częściej przebywała poza domem. Nam jednak to nie przeszkadzało.
W domu zadzwoniłam do Lottie. Musiałam w końcu z kimś o tym porozmawiać. Odebrała po trzecim sygnale.
- Cześć kochana, co się dzieje?
- Spotkałam go już.
- Kogo? Louisa?
- Tak! Doczepił się tak po prostu do mnie i Harry’ego w Starbucksie.
- Oh, tak mi przykro – westchnęła – Ale przynajmniej masz to za sobą.
- Mhm…
- Chcesz dziś u mnie spać? Niestety nie mogę u ciebie, bo moja młodsza siostra ma dziś urodziny i muszę pomagać mamie.
- Tak, chętnie – jednak było to przecież idiotyczne. Louis tam mieszkał. Jednak za nim to powiedziałam, moja przyjaciółka czytając mi w myślach dodała
- Louis ma własne mieszkanie.  
- Dobra, jestem za dziesięć minut – powiedziałam z ulgą. Pożegnałam się i rozłączyłam. Szybko spakowałam potrzebne rzeczy do torby, a gdy wsiadłam na rower, zakołysał się . Na dworze było pięknie i naprawdę miałam ochotę na przejażdżkę rowerem.
Kiedy przyjechałam, Lottie stała w otwartych drzwiach. Mocno mnie przytuliła dzięki czemu szybko zleciałam z roweru.
-  Tak mi przykro, Lou to idiota! – mruknęła, kiedy siedziałyśmy w jej pokoju. Po drodze, w pośpiechu pogratulowałam jej młodszej siostrze i wręczyłam małą tabliczkę czekolady, którą dopiero co szybko zapakowałam.
- Louis ma teraz krótką przerwę w piłce. Chce być znów z rodziną – tłumaczy Lottie. Właściwie nie chciałam tego wiedzieć, mimo to słuchałam.
- Jak uroczo – powiedziałam, obgryzając paznokcie. To był uciążliwy nawyk, gdy coś było nie tak, lub byłam zdenerwowana.
Na stole leżało kilka gazet, wzięłam do ręki jedną, gdy przyjaciółka mówiła dalej.
- Ale za dużo z nim nie gadałam. Ciągle przebywa tylko z mamą i przyjaciółmi…
W pewnym momencie przestałam jej słuchać, znajdując interesującą stronę.
„ Kapitan Tomlison królem strzelców w tym roku” mówił tytuł. Kogo to w ogóle obchodzi,  czy jest śmiesznym królem, czy nie? Postanowiłam jednak przeczytać. Moje oczy przemykały nieustanie między tekstem i wielkim obrazkiem, tam i z powrotem.

Minął rok odkąd Louis pojawił się w drużynie! Gra jakby był Bogiem z piłką. Trener Roger ustawił go jako kapitana natychmiast po przyjściu do klubu. „ Ten chłopak ma potencjał. Nie mogłem czekać pozwalając mu grać jako zwykły gracz” oświadczył w wywiadzie do sportowego magazynu – SPEED. To było zrozumiałe przez wszystkich. Teraz każdy chce zobaczyć naszego króla na boisku. Liam Payne, bramkarz zespołu wyrażał się w podobny sposób dodając : „Jest świetnym kolegą, ogromnie cieszę się, że mamy go w drużynie. Oczywiście spotykamy się poza treningami i jesteśmy dobrymi przyjaciółmi”
Jednak od kilku tygodni jesteśmy zainteresowani nie tylko sportową częścią życia Louisa. Od kilku dni jest często widywany w towarzystwie pewniej dziewczyny. Dokładnie jednak nie chciał się na ten temat wypowiadać. Nawet w naszym wywiadzie nie mogliśmy wyciągnąć z niego informacji!
Louis, czy Twoje życie bardzo zmieniło się, po tym jak osiągnąłeś sukces?
Tak, oczywiście. Niestety, mam bardzo mało czasu dla przyjaciół i rodziny. Treningi są ciężkie i bez przerwy odbywają się jakieś mecze lub wywiady, ale można się do tego przyzwyczaić. 
Żałujesz decyzji?
 W żadnym wypadku. To była niepowtarzalna okazja i wykorzystałem ją. Gdybym mógł zrobił bym to ponownie, nawet tracąc to co już miałem.
Wczoraj widziano cię z modelką Victoria Secret Model – Jane Collins. Co dzieje się miedzy wami?
(śmiech) Rozmawialiśmy na Aferparty. Ona jest wspaniałą dziewczyną i naprawdę dobrze się dogadujemy. Jednak oprócz jednej randki nic się nie dzieję.
Potrafisz sobie wyobrazić związek z nią? Jane powiedziała nam, że naprawdę bardzo cię lubi.
- Naprawdę? (śmiech) Jak na razie nie wiem. Moje ostatnie miesiące, bez dziewczyny, naprawdę mnie zadowalały, ale między mną a Jane wszystko jest możliwe. Może, po prostu musimy się lepiej poznać.
Jakie masz plany na następne tygodnie?
Mam jeszcze jeden mecz w Londynie, mieście rodzinnym. Później chcę zrobić sobie przerwę i zająć się rodziną, przyjaciółmi. Nie chcę stracić zabawy z życia mając tylko 21 lat. Mimo kariery, chcę też robić rzeczy, które robą ludzie w moim wieku. Oprócz piłki nożnej moim marzeniem była medycyna.  Teraz w przerwę będę robił to, co zacząłem przed piłkarską karierą.

- Co za bzdury – rzekłam rzucając magazyn z powrotem na swoje miejsce. Lottie spojrzała na mnie przeciągle, a potem wzięła moją rękę i wyciągnęła z pokoju.
- Gdzie mnie prowadzisz?
- Pokazać ci lek na złamane serce.
- Przecież go nie mam!
- Ale to poprawi twoje samopoczucie – rozpromieniła się otwierając drzwi do kuchni. Wszystko na stole było jeszcze udekorowane, a pomiędzy tym znajdował się tort.  – Jedz -  zażądała, po czym rzuciła ciastem prosto w twarz.
- Ludzie Lottie! – krzyknęłam, ale ona miała rację. Roześmiałam się i starłam z policzka palcem śmietanę.
-  Wyglądasz kusząco! – uśmiechnęła się.  Ja także wzięłam kawałek ciasta, przyciskając go jej to twarzy.
- Ty też – roześmiałam się.
- Czekaj, przyniosę coś żeby zrobić porządek  – powiedziała, mrugając w moją stronę – W końcu się śmiejesz.
I ja puściłam oczko siadając przy stole. Nagle usłyszałam fortepian. Ktoś grał naprawdę przepięknie. Wiedziałam, że Lottie i jej siostry grały. Właściwie jak wszyscy w ich rodzinie. Wstałam i powoli podeszłam bliżej. Kiedy znalazłam się bliżej drzwi pokoju, usłyszałam jeszcze śpiew, lecz to nie była żadna z sióstr Lottie. To był Louis, który śpiewał. Z zakłopotaniem weszłam do pokoju. Nie zauważył mnie, więc grał i śpiewał dalej.

People say we shouldn’t be together
Too young to know about forever
But I say, they don’t know what they talk talk talking about…

Wróciły do mnie wspomnienia, kiedy śpiewał. Wcześniej. Tak, w zeszłym roku robił to często i chętnie. Potrafiłam pozwolić mu by śpiewał tak cały dzień. Ciekawe czy czasem nie zaniedbał teraz tego talentu. Powinien wciąż to robić. Jego głos był przepiękny i tak bardzo wyjątkowy.
Moje serce zatrzymało się na chwilę, gdy śpiewał ostatnie wersy.

They don’t know about the thinks we do
They don’t know about the “I love you’s”
But I bet you if they only knew
They will just be jealous of us…

 - To było piękne – wyleciało mi z ust. Natychmiast przyłożyłam do nich rękę i odwróciłam się do drzwi, jednak czułam jego zdziwione spojrzenie na plecach.
- Ja… Ja to napisałem – powiedział po chwili. Odwróciłam się znów w jego stronę. Sam to napisał? Był niesamowity. Tak, naprawdę musiałam to przyznać. Był dupkiem, ale utalentowanym.
- Mógłbyś zaśpiewać raz  jeszcze? – zapytałam ostrożnie. Wstał i podszedł do mnie.
- Prawdopodobnie nie – przygryzł z zakłopotaniem dolną wargę. Wiedziałam! Nie był tak wspaniałym piłkarzem za jego wszyscy go mieli. Nie, zawsze zostanie nieśmiałym „Boo Bear”. Bo życie gwiazdy nie może go zmienić.
- Szkoda. Ty… Ty powinieneś, ale…  – zaczęłam bawić się palcami spuszczając wzrok na podłogę. Między nami rozrosła się niezręczna cisza.
- Słuchaj El, wprawdzie nie zerwałem z tobą przed rokiem, ale teraz proszę zrozum, że nie jesteśmy już razem. – Oszołomiona spojrzałam na niego. Czy on naprawdę myśli, że jest tak odlotowy i ja wciąż coś do niego czuje?
- Nie jestem głupia Louis – odrzekłam unosząc brwi do góry – To był koniec nie tylko dla ciebie.
- Dobrze, rozumiem, że wszystko jest wyjaśnione – uśmiechnął się znów i podrapał się po głowie. Dopiero teraz zauważyłam, że jego włosy były „normalne”. Bez lakieru czy żelu stylizującego. Wyglądał naturalnie, jak ten chłopak z przeszłości.
Nagle podszedł do mnie wyciągając rękę. Co on ma zamiar zrobić?! Zdezorientowana spoglądam uważnie jak jego palec dotyka mojego policzka.
- Miałaś tutaj jeszcze ciasto czekoladowe – usprawiedliwił swoje zachowanie. Zarumieniłam się. Jak mogłam tego nie zauważyć? Z ciastem na twarzy na pewno wyglądałam fantastycznie.
- Dzięki – odmruknęłam zdenerwowana i pośpiesznie wyszłam z pokoju.
-Tutaj jesteś, Lisi – Lottie krzyknęła podskakując i napadła mnie ze szmatką do mycia. 




Dziękuje za wasze słowa.
Chciałabym, aby każdy kto czyta napisał choć słowo pod rozdziałem! Proszę was o to bardzo, z całego serca :)x

12 komentarzy:

  1. Matko bosko! współczuję Lisi, musi tak patrzyć na swoją miłość ,chociaż ten już jakby wcale nic do niej nie czuje.mam nadzieję,że Louis się ukrywa i wciaz ją kocha.Czekam na kolejny rozdział , buziaki @hazzmylover

    OdpowiedzUsuń
  2. fajnie, fajnie, nie powiem, że nie :D
    hah, no to czekam do weekendu >.<

    Kochaam, @chillingbrain <3

    OdpowiedzUsuń
  3. aw boski <3
    Wierzę że Lou nadal ją kocha <3 na pewno ;)
    czekam na następny
    @flayalive

    OdpowiedzUsuń
  4. Aaaw. Co do tłumaczenia - jest dobrze! :> Fajna historia, moze być ciekawie. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. CO ZA DUPEK! PEWNIE SAM BEDZIE JS POZNIEJ PROSIK ZEBY DO SIEBIE WROCILI ! :DD Daaaawaj nasteepnny! <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział jest genialny! Już nie mogę doczekać się następnego! ;) xx @xxhemmings69

    OdpowiedzUsuń
  7. Calkiem fajne, podoba mi sie i masz wielkiego + za to, ze tlumaczysz z niemieckiego, bo ja nie nawidze tego jezyka i bardzo zaluje, ze musialam sie go uczyc. Czekam na kolejny ;* / Izziex33

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawe opowiadanie :)
    Czekam na następny rozdział!
    @M4gson

    OdpowiedzUsuń
  9. boże to jest cudowne! omg czekam na więcej asiodhasoidhaoidioahdas jezuuu śliczne hahaa :) asoidadohsoih

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo fajny rozdział, oni po prostu muszą być razem, nie ma innej opcji, nie mogę się doczekać następnego :) pozdrawiam xxx @patrycjaishere

    OdpowiedzUsuń
  11. Wow...... ten ff jest swietny !!!!
    Louis!!! Denerwujesz mnie w tym ff.....!!!!!!
    Lou jak mozesz sie tak zachowywac...!!!
    Sorry ale musze to napisac.... LOU ZACHOWUJESZ SIE JAK DUPEK!!!!!
    Swietny rozdzial :)
    Czekam na nastepny *-*
    @andrejjj99

    OdpowiedzUsuń
  12. Spodobało mi się od samego początku na serio odwalasz dobrą robotę gratulację dla Ciebie! Bede tu częściej na pewno:D Mam nadzieje ze to ff zdobędzie serca innych osób tak jak zdobyło moje ! @nooneinsomeone

    OdpowiedzUsuń